Kaufland wdraża system kaucyjny w swoich 253 sklepach w Polsce. W wielu z nich klienci mogą już korzystać z butelkomatów, choć pełna automatyzacja zostanie zakończona dopiero w 2026 roku. Sieć stawia na wygodę i dostępność – pytanie tylko, czy sposób zwrotu środków rzeczywiście odpowiada oczekiwaniom klientów.
Bon zamiast gotówki – czy to się opłaci klientowi?
Sieć zdecydowała się na rozwiązanie, które z punktu widzenia logistyki wydaje się rozsądne, ale z punktu widzenia psychologii zakupów może budzić wątpliwości. Za oddane butelki i puszki klienci otrzymają bon na zakupy – ważny przez 100 dni – zamiast zwrotu gotówki. Choć nie trzeba okazywać paragonu, opakowanie musi spełniać konkretne wymogi: być puste, nieuszkodzone, z wyraźnym kodem kreskowym i odpowiednim oznaczeniem.
Problem w tym, że jak pokazują badania, blisko 70 proc. konsumentów oczekuje zwrotu kaucji w gotówce, a niecałe 13 proc. uznaje bon zakupowy za satysfakcjonującą formę rekompensaty. Rabaty czy drobne nagrody rzeczowe również nie cieszą się większym uznaniem. To rodzi pytanie: czy konsumenci rzeczywiście będą masowo korzystać z tego systemu, czy tylko z braku alternatywy?
Pełna automatyzacja do połowy 2026 roku
Proces zbiórki opakowań Kaufland planuje zrealizować w oparciu o automaty – do połowy 2026 roku mają się one pojawić w każdym sklepie sieci. W międzyczasie część placówek będzie korzystać z rozwiązań ręcznych, co może oznaczać nierówną jakość obsługi i różny poziom dostępności. Partnerem technologicznym projektu jest firma OK Operator Kaucyjny – jedna z kluczowych postaci nowego systemu.
Warto dodać, że prawie połowa klientów deklaruje wybór sklepów z butelkomatami, co może wpłynąć na decyzje zakupowe i ruch w placówkach nieposiadających jeszcze urządzeń. Dla Kauflandu to realne wyzwanie: wdrożyć technologię szybko i bez zakłóceń – zanim niecierpliwość konsumentów przerodzi się w trwałą niechęć.