Pojawiające się braki na półkach to nie zawsze kwestia paniki zakupowej. W przypadku jaj przyczyną mogą być realne trudności po stronie producentów. Dwie największe sieci handlowe w kraju – zapytane wprost o dostępność i źródło pochodzenia tego produktu – odpowiedziały zgodnie z tonem korporacyjnych komunikatów: uspokajająco, ale bez konkretów.
Lidl: jaja z Polski, długofalowa współpraca, bez liczb
Lidl informuje, że wszystkie świeże jajka w ofercie pochodzą z polskich gospodarstw i są oznaczone jako „Produkt polski”. Sieć deklaruje, że planuje dostawy z wyprzedzeniem, współpracuje ze stałymi partnerami i dba o jakość przy zachowaniu niskich cen. Brzmi to jak materiał z działu PR – poprawny, zgodny z oczekiwaniami, ale bez odpowiedzi na pytanie, czy aktualne braki w sklepach są przejściowe, czy systemowe. Odniesienie do własnej marki Złota Nioska ma budować zaufanie, lecz nie rozwiewa wątpliwości co do faktycznej skali problemu.
Biedronka: polscy dostawcy i brak limitów, ale z jednym wyjątkiem
Sieć Biedronka również deklaruje, że współpracuje z bazą sprawdzonych, głównie krajowych producentów. W komunikacie pojawia się jednak wzmianka o jednym zagranicznym dostawcy, co w kontekście dostępności produktu może sugerować próbę zabezpieczenia łańcucha dostaw. Sieć informuje, że nie wprowadza limitów sprzedaży jaj, choć nie podaje, na ile zapasy pozwalają jej utrzymać tę deklarację. Nie wiadomo też, jaka część oferty faktycznie pochodzi od rodzimych producentów, a jaka zależy od dostaw spoza Polski.