Dino Polska dynamicznie zwiększa liczbę swoich sklepów, wyraźnie przyspieszając rozwój. W 2025 roku otworzyło aż 345 nowych placówek – co oznacza tempo dwukrotnie szybsze niż to, którym obecnie rośnie Biedronka. Jeżeli ta tendencja się utrzyma, polska sieć może wyprzedzić portugalskiego giganta w ciągu pięciu lat.
3033 sklepy – nowy etap ekspansji
Z końcem 2025 roku sieć Dino przekroczyła próg 3000 placówek, osiągając dokładnie 3033 sklepy. Wystarczy spojrzeć na dane, by zrozumieć skalę ekspansji – 100 z nich powstało w ostatnim kwartale roku, a cały 2025 rok zamknął się liczbą 345 nowych lokalizacji. To wynik, który stawia Dino w zupełnie innej lidze niż jeszcze dekadę temu. W 2010 roku sieć liczyła zaledwie 111 sklepów – teraz różnica dzieląca ją od Biedronki stopniała do mniej niż 900.
Warto zauważyć, że portugalska Biedronka rośnie nadal, choć w bardziej ustabilizowanym tempie – rocznie przybywa jej około 170 marketów. Jeśli nic się nie zmieni, za pięć lat linie rozwoju obu sieci się przetną. Pytanie, czy Dino wykorzysta ten moment – i czy Biedronka odpowie przyspieszeniem.
Potencjał większy niż liczby?
Choć Dino dogania lidera pod względem liczby sklepów, różnica w przychodach na jedną placówkę pozostaje znaczna. W trzecim kwartale ubiegłego roku sieć osiągnęła 8,8 mld zł przychodu, co daje ponad milion zł miesięcznie na sklep. Dla porównania Biedronka osiąga ponad 2,4 mln zł na placówkę.
Powód? Dino lokuje swoje sklepy głównie w mniejszych miejscowościach. Ale to może się zmienić. Spółka rozpoczęła ekspansję w większych ośrodkach, w tym w Warszawie, gdzie już teraz dysponuje odpowiednim zapleczem logistycznym. Każde kolejne centrum dystrybucyjne – których buduje około dwa rocznie – kosztuje nawet 150 mln zł, co świadczy o skali inwestycji. Dino najwyraźniej nie zamierza się zatrzymać.