
Pepco Germany GmbH – spółka zależna notowanej na warszawskiej giełdzie Grupy Pepco – złożyła wniosek o wszczęcie postępowania upadłościowego. Sprawa dotyczy niemieckiego segmentu działalności i ma związek z planowaną restrukturyzacją sieci na jednym z najtrudniejszych rynków detalicznych w Europie.
Restrukturyzacja zamiast wycofania z rynku
Złożenie wniosku o upadłość w berlińskim sądzie wpisuje się w strategię przekształcenia modelu operacyjnego spółki w Niemczech – kraju, który okazał się znacznie mniej podatny na ekspansję formatu Pepco niż inne rynki europejskie. Nowy dyrektor ds. restrukturyzacji, Christian Stoffler, podkreśla, że plan zakłada przebudowę sieci sklepów tak, aby mogły one dalej funkcjonować i rozwijać się pomimo trudnych warunków rynkowych.
Trudno się dziwić tej decyzji – niemiecki handel detaliczny nie wybacza błędów, a konkurencja w sektorze niespożywczych dyskontów jest bezlitosna. Wystarczy wspomnieć obecność dobrze zakorzenionych marek takich jak Tedi, Action czy Woolworth, które skutecznie zagospodarowały niszę, do której próbowało wejść Pepco. Wysokie koszty operacyjne i niska sprzedaż na metr kwadratowy sprawiły, że niemieckie sklepy sieci miały najgorsze wyniki w całej grupie.
Trudny rynek i krótka historia
Choć Pepco działa w Niemczech dopiero od 2022 roku, już teraz staje przed koniecznością rewizji swojego podejścia do lokalnego klienta. 64 sklepy i 500 pracowników to struktura, która – przy odpowiednich decyzjach – może zostać uratowana, ale wymaga to czegoś więcej niż samego cięcia kosztów. Potrzebna będzie jasna wizja, która wyjdzie poza szukanie tymczasowych oszczędności i pozwoli na adekwatne dostosowanie oferty i formatu sklepu do niemieckich oczekiwań.
Z perspektywy inwestora to jednak powód do niepokoju. Po publikacji informacji o złożeniu wniosku, akcje Pepco Group na GPW spadły o 2,74 proc., co pokazuje, że rynek wyczuł wagę problemu. To więcej niż tylko lokalne potknięcie – to sygnał, że nawet duży detalista może się potknąć, jeśli nie zrozumie specyfiki nowego rynku.
Grupa rośnie, ale Niemcy ciągną w dół
Na poziomie całej grupy Pepco wciąż rośnie. Spółka zarządza dziś ponad 4300 sklepami w ponad 20 krajach, z czego ok. 3900 to placówki pod marką Pepco. Plan na obecny rok obrotowy (kończący się we wrześniu) zakłada otwarcie około 250 nowych sklepów netto – liczba, która pokazuje ambicję i skalę ekspansji.
Tyle że wzrost musi iść w parze z jakością operacyjną. Niemcy pokazali, jak łatwo dobra strategia z jednego rynku może się załamać na innym. I może właśnie tu leży sedno sprawy – nie chodzi o liczbę sklepów, lecz o trafność decyzji biznesowych w lokalnym kontekście. A z tym Pepco w Niemczech miało dotąd kłopot.
Wzrost globalny nie zrekompensuje jednostkowych porażek, jeśli będą się one powtarzać. Pepco musi więc udowodnić, że restrukturyzacja to nie kapitulacja – lecz decyzja, która może otworzyć nowy rozdział.