Zbliżający się okres świąteczny wyostrzył uwagę nie tylko klientów, lecz także instytucji publicznych. Sklepy Biedronka, należące do Jeronimo Martins Polska, znalazły się pod lupą Państwowej Inspekcji Pracy po interwencji Rzecznika Praw Obywatelskich. Zarzuty dotyczące nieprzestrzegania przepisów o czasie pracy i elastyczności grafików trafiły do PIP za pośrednictwem wniosku poselskiego.
Interwencja RPO i odpowiedź Inspekcji Pracy
Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich zareagowało na zgłoszenia dotyczące warunków zatrudnienia w sieci Biedronka. Wątpliwości wzbudziły nagłe zmiany grafików, przedłużone godziny otwarcia sklepów (nawet do godz. 1:00 w nocy) oraz przeciążenie pracowników w kluczowych tygodniach handlowych. Zespół Prawa Pracy RPO wystosował oficjalne zapytanie do Państwowej Inspekcji Pracy. Odpowiedź Głównego Inspektora Pracy, Marcina Staneckiego, nie pozostawiła wątpliwości – sprawa trafiła do struktur regionalnych i zaplanowano kontrole w terenie.
Sprawdzenie grafików i odpoczynku pracowników
Państwowa Inspekcja Pracy zapowiedziała przeprowadzenie inspekcji w sklepach sieci w zakresie organizacji pracy i przestrzegania limitów czasu pracy. Priorytetem będzie ocena, czy pracownicy mają zapewnione prawo do odpoczynku oraz czy grafik układany jest zgodnie z przepisami. To właśnie ten obszar budził największy niepokój – w gorączce przedświątecznych przygotowań trudno mówić o stabilności harmonogramu, a tempo zmian potrafi zaskoczyć nawet najbardziej doświadczonych kierowników.
Solidarność i media patrzą na ręce
Równolegle z działaniami RPO sprawę nagłaśniają media oraz przedstawiciele NSZZ „Solidarność” w Jeronimo Martins Polska. Choć Rzecznik Praw Obywatelskich interweniował w trybie standardowym, ton sprawy nadają emocje wokół realnych warunków pracy w handlu – branży, która od lat balansuje na granicy efektywności i przeciążenia. Po zakończeniu kontroli PIP ma obowiązek przekazać RPO wyniki i informacje o ewentualnych naruszeniach. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że pytanie nie dotyczy już tylko przepisów, lecz raczej tego, jaką cenę gotowi jesteśmy zapłacić za wygodne zakupy po godzinie dwudziestej.