
W Warszawie, gdzie jagodzianki i malinowe wypieki zyskały status kultowych, cena za słodką drożdżówkę potrafi sięgnąć niemal 60 złotych. Czy to jeszcze deser, czy już luksusowy towar? Agnieszka Grzelak – znana influencerka – postanowiła to sprawdzić. I choć pierwsze kęsy oceniła wysoko, finał testu okazał się wyjątkowo… obrzydliwy.
59 zł za bułkę i nieproszony lokator
Cukiernia Urszi Cakes przy Wilczej słynie z kolejek, wysokich cen i marketingu opartego na sezonowych owocach. Grzelak, która regularnie publikuje recenzje kosmetyków i jedzenia, zdecydowała się kupić poziomkową drożdżówkę, by na własnym języku ocenić fenomen warszawskiej piekarni. Początkowo wszystko wskazywało na sukces – jagodzianka zebrała pozytywną opinię. Ale poziomki… miały już inną historię do opowiedzenia.
„Z jednej z poziomek zaczął wychodzić tłusty, biały robak” – relacjonowała z niesmakiem na nagraniu. Można się domyślić, że apetyt zniknął szybciej niż entuzjazm do dalszych testów. W komentarzu pod filmem przyznała, że prawdopodobnie trafiła na jednostkowy przypadek – ale nie ukrywała, że nie planuje kolejnych zakupów w tym lokalu.
Reakcja cukierni i próba wyjaśnienia
Na film zareagowała sama właścicielka Urszi Cakes, Urszula Janusz, która zaproponowała zwrot kosztów. Przyznała, że nie ma pełnej kontroli nad owocami, mimo zapewnień dostawcy o ich „idealnym stanie”. Wspomniała też, że poziomki są każdorazowo przebierane i myte, co sugeruje, że robak znalazł się tam mimo wdrożonych procedur.
Grzelak przyjęła to ze spokojem i bez roszczeń, choć nie ukrywała zaskoczenia – szczególnie że chodziło o owoce hodowlane, a nie dzikie. Nie spodziewała się robaka w wypieku premium, kupionym w jednej z najbardziej rozpoznawalnych cukierni w stolicy.
Klient kontra reputacja – komu trudniej?
W świecie social mediów jedno nagranie może pociągnąć za sobą lawinę komentarzy, reakcji, a czasem – szkód wizerunkowych. Tym razem właścicielka cukierni zareagowała natychmiast i z klasą, nie obwiniając klientki ani nie próbując tuszować sprawy. Tylko czy to wystarczy, by przywrócić zaufanie tych, którzy w kolejce przy Wilczej widzą już nie tylko lukrowaną bułkę, ale i ryzyko zawartości?
W czasach, gdy opinie w internecie mogą decydować o sukcesie lub upadku lokalu, takie sytuacje testują nie tylko jakość wypieków, ale też odporność marek na kryzysy.