Rywalizacja Lidla i Biedronki dawno już przestała ograniczać się do promocji i banerów z hasłami o niskich cenach. W grę wchodzą dziś postępowania sądowe, informatycy śledczy i komornik z upoważnieniem do zabezpieczania cyfrowych dowodów.
Sąd Okręgowy: interwencja komornika miała zabezpieczyć dowody
Z początkiem stycznia do siedziby Lidla wszedł komornik – nie w związku z egzekucją, lecz z postanowieniem poznańskiego Sądu Okręgowego, który nakazał zabezpieczenie dowodów dotyczących kampanii „Zakupy robię w moim Lidlu”. Wniosek w tej sprawie złożyła spółka Jeronimo Martins Polska – właściciel Biedronki – powołując się na przepisy dotyczące własności intelektualnej. Działania miały objąć m.in. przeszukanie komputerów w obecności biegłego z zakresu informatyki. To niecodzienna procedura – i mocno symboliczna. W starciu gigantów detalicznych widać już nie tylko walkę o konsumenta, ale i o granice uczciwej reklamy.
Biedronka oskarża, Lidl odpiera zarzuty
Sieć Biedronka potwierdziła złożenie wniosku, wskazując, że spór dotyczy sposobu wykorzystania danych Google Sentiment Score – wskaźnika ocen nastrojów konsumentów. Jak zaznacza członek zarządu Jeronimo Martins, stawką jest transparentność i równość reguł na rynku. Lidl, w odpowiedzi, wskazał, że nie zamierza odwoływać się od decyzji sądu, bo postanowienie nie wpływa na bieżące działania firmy. Komornik nie zabezpieczył żadnych materiałów, a sama reklama przestała być emitowana już kilka miesięcy wcześniej. Pozostaje pytanie: czy to tylko epizod w prawnym sporze, czy może sygnał, że rywalizacja dwóch sieci handlowych przenosi się na zupełnie nowy poziom – z sądu do reputacji.