Klienci Biedronki zgarniali kaucję bez opłaty. System się pomylił

W niektórych sklepach Biedronki klienci otrzymywali zwrot kaucji za puszki, mimo że przy zakupie nie została ona doliczona. Błąd w systemie, który przyniósł im niespodziewany „zarobek”, wzbudził wiele pytań o jakość wdrożenia obowiązkowego systemu kaucyjnego. Sieć przyznaje się do wpadki i tłumaczy ją usterką techniczną, ale reakcje klientów i tempo naprawy mogą sugerować coś więcej niż tylko chwilowy kłopot.

„Darmowa” kaucja za czteropak piwa

Problem dotyczył czteropaków bezalkoholowego piwa Okocim. Produkty te były oznaczone jako objęte kaucją — 50 groszy za puszkę — ale system kasowy nie naliczał tej opłaty. Klient płacił więc jedynie za sam produkt, a mimo to mógł oddać opakowania i uzyskać zwrot. W efekcie kupujący, który skorzystał z błędu, inkasował dwa złote, których formalnie nigdy nie wpłacił. Takie sytuacje – choć z pozoru drobne – podważają zaufanie do nowego systemu, który miał działać bez luk i nieścisłości.

Biedronka reaguje i wskazuje winnego

Przedstawiciele sieci przyznali, że doszło do błędu. Winę przypisano producentowi, który miał dostarczyć nieprawidłowe dane do systemu kasowego. Sieć zapewnia, że problem został już usunięty, a cała sytuacja przekazana do wyjaśnienia. Carlsberg Polska, właściciel marki Okocim, jak dotąd nie zabrał głosu. Pytanie, kto ostatecznie poniesie koszty – producent, sieć czy operator systemu kaucyjnego – pozostaje na razie bez odpowiedzi.

Recykloboxy i 60 milionów opakowań

Nie tylko luki w systemie elektronicznym są wyzwaniem. W wielu sklepach zamiast automatów do zwrotu opakowań pojawiły się prowizoryczne tekturowe pojemniki. Recykloboxy – choć legalne – nie wzbudzają zaufania ani pod względem estetyki, ani funkcjonalności. Tymczasem w obrocie jest już około 60 milionów opakowań objętych kaucją, z czego zwrócono zaledwie niewielki ułamek. To skala, która pokazuje, że system może jeszcze nie być gotowy na masowe obciążenie — nawet jeśli z zewnątrz wszystko wygląda na dopięte.